Wasze pierwsze doświadczenie z placówką to duże wydarzenie dla Was obojga. Adaptacja w żłobku czy przedszkolu to moment równie wymagający dla dziecka, jak i dla Ciebie, Mamo.
Olga Cegiełka, psycholożka, mama małej przedszkolaczki o adaptacji placówkowej.
Powiedziałabym nawet, że bardziej wymagający dla rodzica — bo potrzeba zaopiekowania się emocjonalnym stanem dziecka po dniu spędzonym w placówce to jedno, ale dla Ciebie to także:
- czas pierwszego rozstania po latach lub miesiącach spędzonych wspólnie,
- moment refleksji nad mijającym czasem,
- pożegnanie dotychczasowej rutyny,
- budowanie planu dnia na nowo,
- kłębiące się w głowie wątpliwości i pytania.
Mnóstwo pytań:
Czy to już czas? Co jeśli moje dziecko będzie cały czas smutne? Czy ktoś potrafi zaopiekować się nim tak dobrze jak ja? Czy opiekunki wyłapią wszystkie potrzeby mojego wrażliwego dziecka, które trzymałam pod swoimi skrzydłami w poczuciu bezpieczeństwa od urodzenia? Co jeśli ktoś mi je „zepsuje”?
Brzmi znajomo?
Moje doświadczenia — zawodowe, przyjacielskie i rodzicielskie — mówią mi jasno, że adaptacja jest w głównej mierze o rodzicu i jego gotowości. To moment refleksji nad tym, w jaki sposób przyjmuję nowe rzeczy w życiu, oraz skierowania uwagi na siebie w chwilach, gdy dziecko pokazuje swoje trudności.
To stosunkowo nowy pomysł w naszej kulturze, by traktować sygnały, które wysyła dziecko, jako drogowskazy także dla nas, dorosłych. Ale głęboko wierzę, że przy odrobinie uważności i chęci ze strony rodzica to bardzo skuteczna droga. Chwila refleksji nad sobą w takim momencie naprawdę zmienia perspektywę.
System rodzinny, w jakim wychowują się nasze dzieci, to suma naszych cech, doświadczeń i wyzwań. Naprawdę więc zasadne jest pytanie: co było pierwsze — jajko czy kura? Kto tak naprawdę ma większe trudności w tej nowej sytuacji? Czy nie przerzucam na dziecko swoich lęków? Jakie mam wewnętrzne przekonania na temat świata? Czy jest on dla mnie bezpieczny? Czy mam zaufanie do ludzi? Czy na pewno przekazuję dziecku pozytywne komunikaty o nowym miejscu i sytuacji? A może już mam w głowie obraz tego, jak chciałabym, aby wyglądał czas mojego dziecka w placówce?
Czy potrafię powierzyć opiekę nad moim dzieckiem komuś innemu — bez strachu i oceny, że to będzie „gorsze”? Czy daję sobie przestrzeń na własne emocje, jakie pojawiają się w momencie wyjścia z domu do przedszkola?
Kto właściwie powinien mieć tę gotowość przedszkolną — ja czy moje dziecko?
Czy mam w sobie zasoby, by obejmować trudne emocje, które mogą się pojawić? Może potrzebuję wcześniej pobyć z tym sama i naładować baterie? A może potrzebuję wspierających spotkań z innymi mamami, które również przygotowują się do tego momentu — lub już go przeszły i mogą podzielić się doświadczeniem?
Adaptacja przedszkolna to potrzeba puszczenia kontroli i zaakceptowania, że poziom opieki w grupie rówieśniczej może nie być taki sam, jak w domu — bo dotąd dziecko miało całą twoja uwagę, a teraz, w placówce, będzie tak samo ważne, jak inne dzieci.
Chciałabym podzielić się z Tobą moją perspektywą na to doświadczenie jako mama i psycholożka. Sama jestem w tym procesie i wiem, jak wiele osobistej pracy wymaga on ode mnie — dla mnie i dla mojej córki. Najważniejsze dla nas było stworzenie bezpiecznej przestrzeni na wszystkie emocje, które się pojawiały — i u Niej, i u mnie. Jakościowy czas razem po przedszkolu oraz czas spędzony w naturze pomagający w regulacji układu nerwowego. I przede wszystkim przypomnienie sobie, że niezależnie doświadczeń i emocji mojej córki w czasie mojej nieobecności, to nasza relacja jest tą pierwszą. To nasza bezpieczna więź, oparta na komunikacji, szczerości i szacunku, jest jej domem i źródłem zasobów, z jakimi wychodzi do świata.
Zachęcam Cię do zaopiekowania się sobą w tym procesie oraz dania sobie czasu na przygotowanie. Bo adaptacja nie zaczyna się pierwszego września w przedszkolnej szatni. Zaczyna się wtedy, gdy podejmujesz decyzję i czujesz wewnętrzne przekonanie, że to jest ten moment dla Was.
Bez względu na motywację — czy wypływa z obserwacji gotowości dziecka, potrzeby powrotu do pracy, czy po prostu braku zasobów na dalszą opiekę w domu — warto zacząć od adaptacji wewnętrznej.
Zamknij symbolicznie wasz wspólny czas w domu i przywitaj nowy etap, w którym twoje maleństwo staje się małym człowiekiem wychodzącym do świata. Zauważ swoje wątpliwości, wybieraj placówkę z uważnością, oglądaj ją tyle razy, ile potrzebujesz, rozmawiaj z personelem — aż Ty poczujesz się w tym miejscu bezpiecznie. Z tego miejsca będzie Ci łatwiej przygotować dziecko.
Przygotowanie dziecka do rozstania warto zacząć wcześniej: poprzez zabawę, czytanie książek, wizyty na placu zabaw przy przedszkolu czy wspólne rozmowy o tym miejscu podczas spaceru w okolicy.
Nie da się przygotować na rozstanie w stu procentach. Przeżyjecie je w swoim czasie, ale możesz wzmocnić siebie, byś mogła być przewodniczką dla Was obojga. Trzymam za Ciebie kciuki!
Olga Cegiełka
Olga Cegiełka, psycholożka pracująca w obszarach psychoedukacji, poradnictwa psychologicznego, interwencji kryzysowej oraz procesu integracji wymagających doświadczeń życiowych. Propagatorka łagodności wobec siebie, zwłaszcza wśród kobiet i mam. Popularyzatorka systemowego zaopiekowania rodziny w nowych wydarzeniach i wyzwaniach z jakimi mierzą się wszyscy jej członkowie. Towarzyszy kobietom podczas wracania do siebie po trudnych momentach w życiu takich jak wyjście z toksycznej relacji i doświadczenie nadużycia narcystycznego. Podczas spotkań obejmuje troską zapomniane części Ciebie, pomaga przywrócić głos własnej intuicji i wrócić z uważnością do serca i ciała. Zachęca do poszerzania perspektywy na minione wydarzenia i pomaga w łączeniu kropek, tak by Twoje życiowe lekcje stały się trampoliną do życia, jakie chcesz świadomie tworzyć. Podczas sesji indywidualnych pracuje nad twoim ponownym odzyskaniem wiary w siebie, obejmując wielość ról, w jakie jako kobiety wchodzimy każdego dnia.
Prywatnie mama, entuzjastka podróży, karmiącej kuchni, narzędzi wspierających świadome życie, zasilających relacji i rozwoju osobistego.
Grafik Olgi znajdziesz tu.

0 komentarzy